sobota, 4 marca 2017

Róże c.d.

Powoli czuć wiosnę w powietrzu. Kończę jeszcze porządki w ogrodzie, które właściwie powinny być zrobione jesienią i wybieram nowe róże. Przy okazji przeglądam zeszłoroczne zdjęcia i w związku z tym trochę kolejnych opisów moich róż



Jens Munk - róża kanadyjska kupiona wiosną zeszłego roku. Przeglądając zdjęcia, widzę, że kwitła przez lipiec i sierpień, ale nie bardzo ją pamiętam. Chyba nie kwitła zbyt obficie. Ładne różowe kwiaty, choć trochę potargane - to chyba cecha większości róż kanadyjskich, pachnące. Ma być odporna na mróz. Na razie nie mogę tego stwierdzić z całą pewnością, ale raczej przeżyła zimę bez uszczerbku.






Jubilee Celebration - róża angielska. Oszałamiający, bardzo mocny zapach, zupełnie inny niż dzikich.
Kwiaty duże, pełne, morelowo różowe. Powtarza kwitnienie i kwitnie bardzo obficie. Jedyna jej wada jest podobna do Eden Rose - duże, ciężkie kwiaty na cienkich, wiotkich pędach mają tendencję do zwisania, dosyć smętnie, w dół. Widać to na ostatnim zdjęciu. Przemarzła trochę w zeszłym roku.



 
 


Kazanlik - róża damasceńska uprawiana już w XVI w. Jest znana jako róża uprawiana na olejek. Kupiłam ją właśnie ze względu na wyjątkowy zapach i rzeczywiście pachnie niesamowicie. Miałam z nią jednak największy problem. W pierwszym roku kwitła ładnie, ale w zeszłym całe pędy zwiędły i prawie nie kwitła. Potem krzew ładnie odbił, ale ta róża nie powtarza kwitnienia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz