piątek, 31 marca 2017

Marzec w ogrodzie

Początek wiosny był wyjątkowo nieprzyjemny. Dopiero dzisiaj był pierwszy ciepły dzień, kiedy z przyjemnością wyszłam, żeby zrobić dokumentację fotograficzną ogrodu. Wcześniej tylko wykonywałam niezbędne prace trzęsąc się z zimna.

Krokusy już przekwitają.


Dzisiaj odkryłam, że zakwitły zawilce, które rosną tu dziko, tworząc na wiosnę piękne białe kępy.


 
 
Kwitną też pierwiosnki i coś niebieskiego - cebulica?
 

 
I przepiękne ciemierniki.
 

 
 
Dzisiaj przycięłam róże. Róże przemarzły mnie niż w tamtym roku, mimo, że wydawało mi się, że zima była ostrzejsza. Było jednak więcej śniegu.
Najbardziej przemarzły: Angela, Jubilee Celebration, Pastella i Jazz.

czwartek, 30 marca 2017

Bransoletka wykonana ściegiem herringbone, przy zapięciu brick stitch i peyote.
Opierałam się na tym wzorze.


Użyłam
  • TOHO Treasure  Inside color Rainbow Gray
  • TOHO Treasure Matte Color Opaque Gray
  •  Bicone 4 mm
  •  Rivoli Swarovski Black Patina 12 mm



  • niedziela, 26 marca 2017

    Abandoned

    Abandoned...
    Czasami, mając odpowiedni nastrój pod tym hasłem wyszukuję klimatyczne, poruszające obrazki w Internecie.
    Jakiś czas temu odkryłam podobne miejsce niedaleko własnego domu.
    W podmokłym lesie, pełnym powalonych, porośniętych mchem drzew, w zakolu strumienia stoi stara chata. Prowadziła do niej ceglana brama z mostkiem, z której teraz zostało tyle...


     
     
    Chata otoczona jest ze wszystkich stron wodą - rwącymi o tej porze roku strumieniami, wodospadami i żeremiami bobrów.
     


     
     
    Bluszcz porasta drzewa wokoło.
     
     
     
     
    Sama chata chyli się ku upadkowi...
     

     
     

     
    Pewnie za jakiś czas zniknie w leśnej gęstwinie.
     

    sobota, 18 marca 2017

    Wężowa skórka

    Komplet wykonany ściegiem peyote.
    Inspiracją był dla mnie ten film.

    Zachwycił mnie pierścionek. Robi się błyskawicznie. Nie potrzeba nic poza 4 rozmiarami koralików. Dobrze leży na palcu. W oryginale w jednym rzędzie jest 10 koralików, ale można użyć mniej. U mnie jest 8, bo z koralikami Toho 6o wychodził za duży.


     
     Użyłam:
  • Toho Round 11o Metallic Iris Brown 
  • Toho Round 8o Frosted Metallic Iris Green Brown 
  • Toho Round 6o Metallic Iris Green Brown 
  • Toho Treasure Frosted Metallic Iris Brown 
  • Fire Polish Iris Brown 4 mm - kolczyki
  • Toho Round 15o Metallic Iris Brown - kolczyki







  • środa, 15 marca 2017

    Wiktoriański naszyjnik Vitrail Light

    Ten naszyjnik wyszedł trochę przypadkowo. Zaczęłam robić siateczkę z tego wzoru, jednak bardziej spodobał mi się w takiej formie.
    Do kompletu malutkie kolczyki.





    Użyłam:
  • Rivoli Swarovski w kolorze Vitrail Light 8 mm kolczyki i 12 mm naszyjnik
  • Toho Round 11o Bronze Antique Gold
  • Toho Round 11o Matte Color Dark Copper
  • Toho Round 11o Iris Purple
  • Toho Round 15o Bronze Antique Gold
  • Toho Round 15o Iris Purple
  • Fire Polish Iris Purple 3mm i  4mm




  • sobota, 11 marca 2017

    Orion - bransoletka i kolczyki

    Bransoletkę zrobiłam według tego filmu. Tutorial jest bardzo dobrze opracowany i przejrzysty.
    Trochę się męczyłam z zszywaniem poszczególnych części. Nie mam w tym wprawy, a czarny kolor dodatkowo utrudniał, bo trudno było rozróżnić poszczególne koraliki.
    Zrobiłam ją w podobnej kolorystyce jak w oryginale, tylko użyłam błyszczących a nie matowych koralików.


     


    Użyłam:
  • Rivoli Swarovski w kolorze Black Patina 8 mm kolczyki i 12 mm bransoletka
  • Toho Round 15o Silver Lined Crystal
  • Toho Round 15o Nickel
  • Toho Round 15o Opaque Jet
  • Toho Round 11o Silver Lined Crystal
  • Toho Round 11o Opaque Jet
  • Toho Treasure Opaque Jet
  • Bicone Swarovski Crystal Silver Night  4 mm


  • Kolczyki oplotłam podobnie jak kamyczki w bransoletce, tylko użyłam rivoli 8mm.

    Rivoli  w kolorze Black Patina są przezroczyste z czarnymi plamkami i oczywiście niesamowicie odbijają światło..

    Trochę się martwiłam, czy bransoletka będzie się dobrze układać na ręką, ale leży świetnie i dobrze się ją nosi.



    sobota, 4 marca 2017

    Róże c.d.

    Powoli czuć wiosnę w powietrzu. Kończę jeszcze porządki w ogrodzie, które właściwie powinny być zrobione jesienią i wybieram nowe róże. Przy okazji przeglądam zeszłoroczne zdjęcia i w związku z tym trochę kolejnych opisów moich róż



    Jens Munk - róża kanadyjska kupiona wiosną zeszłego roku. Przeglądając zdjęcia, widzę, że kwitła przez lipiec i sierpień, ale nie bardzo ją pamiętam. Chyba nie kwitła zbyt obficie. Ładne różowe kwiaty, choć trochę potargane - to chyba cecha większości róż kanadyjskich, pachnące. Ma być odporna na mróz. Na razie nie mogę tego stwierdzić z całą pewnością, ale raczej przeżyła zimę bez uszczerbku.






    Jubilee Celebration - róża angielska. Oszałamiający, bardzo mocny zapach, zupełnie inny niż dzikich.
    Kwiaty duże, pełne, morelowo różowe. Powtarza kwitnienie i kwitnie bardzo obficie. Jedyna jej wada jest podobna do Eden Rose - duże, ciężkie kwiaty na cienkich, wiotkich pędach mają tendencję do zwisania, dosyć smętnie, w dół. Widać to na ostatnim zdjęciu. Przemarzła trochę w zeszłym roku.



     
     


    Kazanlik - róża damasceńska uprawiana już w XVI w. Jest znana jako róża uprawiana na olejek. Kupiłam ją właśnie ze względu na wyjątkowy zapach i rzeczywiście pachnie niesamowicie. Miałam z nią jednak największy problem. W pierwszym roku kwitła ładnie, ale w zeszłym całe pędy zwiędły i prawie nie kwitła. Potem krzew ładnie odbił, ale ta róża nie powtarza kwitnienia.