piątek, 28 października 2016

Przepis na kwaszoną kapustę

Wczoraj nastawiłam na kwaszenie 10 kg kapusty. Nie przyszłoby mi do głowy kisić takiej ilości, gdyby nie to, że na targu sprzedawano już poszatkowaną kapustę za grosze.

Nie bardzo wiedziałam jak się zabrać za kwaszenie kapusty, ale po dłuższych konsultacjach, z mądrzejszymi od siebie, zrobiłam tak:

Wzięłam plastikowe wiaderko z pokrywką. Sprawdziłam czy jest oznaczone symbolem "do kontaktu z żywnością". Było. Do dużej miski wrzucałam partiami kapustę, mieszałam ją z solą i przekładałam do wiaderka. Tam ugniatałam kapustę tłuczkiem. Dodałam też trochę utartej marchewki. Na koniec na kapustę położyłam głęboki talerz, włożyłam do niego słoik z wodą, żeby był obciążony. Z tym było dużo zabawy, bo musiałam znaleźć coś co miało odpowiednią średnicę, a słoik musiał być odpowiedniej wysokości. Przykryłam wiaderko pokrywką, dodatkowo włożyłam na wiaderko torbę foliową. Na to wszystko położyłam płytę szamotową i odważniki, żeby obciążyć dodatkowo pokrywkę.

I konstrukcja wygląda tak:


Około tygodnia należy ją trzymać w temperaturze pokojowej, potem przenieść do chłodnego pomieszczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz